plastpol
Puls Branży
Sanok  

Koronawirus na razie bez wpływu na plany produkcyjne polskich fabryk w Chinach (analiza)

Epidemia koronawirusa pozostaje na razie bez wpływu na plany produkcyjne giełdowych spółek przemysłowych posiadających fabryki w Chinach. Analitycy obawiają się, że pośrednio potencjalnie niższy chiński popyt na auta niemieckich koncernów może negatywnie wpłynąć na wyniki polskiej branży automotive, która dostarcza części do tych samochodów.

Wśród polskich firm, które mają swoje fabryki w Chinach, jest m.in. Boryszew, Sanok Rubber i Selena FM. "Doniesienia o wirusie w Chinach pozostają bez wpływu na plany produkcyjne naszej fabryki w Chinach" – powiedział PAP Biznes prezes Boryszewa Piotr Lisiecki.

"W Chinach trwa przerwa świąteczna z okazji Nowego Roku. Zgodnie z harmonogramem miała się ona zakończyć w dniu 3 lutego, jednak na prośbę kluczowych dla Maflow Dalian OEM’ów (Original Equipment Manufacturer), produkcję w zakładzie planujemy uruchomić w dniu 10 lutego. W najbliższy czwartek rozpoczną się prace techniczne związane z przygotowaniem do uruchomienia pełnych mocy produkcyjnych. Przerwa nie wpłynie na realizację zakładanych planów produkcyjnych" – dodał.

Maflow Components Dalian produkuje w chińskim Dalian przewody dla motoryzacji. W skład grupy Boryszew wchodzi blisko 40 zakładów produkcyjnych zlokalizowanych w 14 krajach na 4 kontynentach.

Także Sanok Rubber ma fabrykę w Chinach. Do grupy należy Qingdao Masters of Rubber and Plastic, która produkuje m.in uszczelnienia karoserii dla sektora motoryzacji oraz uszczelki przemysłowe i do systemów okiennych. Grupa Sanok Rubber posiada także zakłady produkcyjne w Polsce, w Niemczech, Meksyku i na Białorusi.

"Fabryka Sanoka w Chinach generuje znikome przychody w skali grupy, więc zawirowania związane z koronawirusem, nie powinny mieć widocznego wpływu na wyniki całej grupy"- powiedział PAP Biznes analityk DM BOŚ Tomasz Rodak.

Dwie fabryki w Chinach ma produkująca chemię budowlaną grupa Selena.

"W związku z sytuacją kryzysową w Chinach w trosce o bezpieczeństwo pracowników, a także uwzględniając wytyczne władz chińskich Selena postanowiła wstrzymać produkcję w spółkach Selena Nantong oraz Selena Foshan Chinuri do 9 lutego – wydłużając trwający tam od 25 stycznia okres świąteczny. Nasi pracownicy, zarówno polscy jak i chińscy, wrócą do pracy w zakładach Seleny w Nantongu i Foshan Chinuri w dniu 10 lutego. Kilkudniowe wstrzymanie produkcji nie jest niczym niespotykanym i w związku z tym nie spodziewamy się jakiegokolwiek istotnego wpływu na wyniki grupy" - napisano w komunikacie przesłanym PAP Biznes.

Grupa Selena ma 33 spółki w 16 krajach. Poza Chinami zakłady produkcyjne Seleny zlokalizowane są w Polsce, Brazylii, Korei, Rumunii, Turcji oraz w Hiszpanii.

W ocenie Tomasza Rodaka dłuższe wstrzymanie produkcji może uderzyć w branże, których znaczna część produkcji odbywa się w Chinach.

"Firmy, w związku z chińskim Nowym Rokiem, na pewno zrobiły jakieś zapasy. Jeśli wstrzymanie produkcji potrwa dłużej, to branże, które dużą część produkcji realizują w Chinach, mogą mieć problemy z zatowarowaniem" - powiedział analityk.

Część produkcji w Chinach zleca producent armatury sanitarnej, instalacyjnej i grzewczej Ferro. Spółka ma zakład produkcyjny w Znojmo w Czechach.

"Spółka korzysta z dostaw od zdywersyfikowanych dostawców w Chinach – nie są to aktywa produkcyjne grupy Ferro. Aktualnie w Chinach trwa coroczna, zaplanowana przerwa produkcyjna związana z tzw. chińskim Nowym Rokiem. Spółka zawsze uwzględnia tę sytuację w swoich planach dostaw, zatowarowując się z wyprzedzeniem. Dostawcy nie zgłaszają problemów związanych z innymi czynnikami. Wszystkie zakontraktowane dostawy są uruchamiane według planu" - powiedziała PAP Biznes wiceprezes Ferro Aneta Raczek.

W ocenie Jakuba Szkopka analityka DM mBanku, koronawirus negatywnie wpływa na wyceny spółek z sektora wydobywczego, automotive i chemicznego.

"Na razie bezpośredni efekt koronawirusa widać na spółkach wydobywczych, bo ponad połowa produkcji stali i zużycia miedzi na świecie odbywa się w Chinach. Jeśli obecnie chińskie zakłady przetwórcze mają dłuższe przestoje w związku z wydłużonym świętem z okazji Nowego Roku i potencjalne przestoje w związku z tym, że ten wirus się rozprzestrzenia, to konsumpcja i produkcja może być mniejsza. Ceny miedzi spadają w związku z obawami, że popyt na przełomie stycznia i lutego będzie mniejszy. Także ceny rudy żelaza tąpnęły w obawie o to, że stalownie chińskie będą produkowały dużo mniej. To jest pierwszy sektor, który dostał pierwsze uderzenie" - powiedział analityk.

"Drugim sektorem, który otrzyma pierwsze uderzenie, jest automotive. Należy bowiem pamiętać, że ekspozycja niemieckich koncernów motoryzacyjnych na Chiny jest bardzo duża, a sprzedaż Volkswagena, BMW i Daimlera sięga około 10 proc. Nasze polskie spółki są poddostawcami automotive. Boryszew ma w Chinach tylko jeden oddział Maflow. Nie oczekiwałbym, żeby to miało istotny wpływ. Raczej bym się obawiał o to, że w związku z tym, iż zakłady Boryszewa w Polsce i w Niemczech są poddostawcami niemieckich koncernów, mniejsza sprzedaż ich aut, może pośrednio dotknąć Maflow czy BAP. Polska branża automotive może być w ten sposób dotknięta, nie bezpośrednio" - dodał.

W ocenie analityka kolejnym sektorem jest chemia, gdyż wielkie koncerny chemiczne typu BASF, Evonik czy Covestro mają swoje fabryki w Chinach. Z powodu perturbacji ta produkcja może być mniejsza. Inwestorzy będą się spodziewać gorszych wyników finansowych w pierwszym kwartale, co może powodować, że sektor będzie wycenowo pod presją. Bezpośrednio ani Ciech, ani Azoty nie prowadzą sprzedaży do Chin.

W związku z epidemią koronawirusa w ciągu ostatnich 4 dni o ponad 100 proc. wzrosły notowania na GPW Mercator Medical, producenta i dystrybutora materiałów medycznych jednorazowego użytku, w tym rękawic medycznych, opatrunków, odzież jednorazowego użytku.

W ocenie Tomasza Rodaka spodziewany, w związku z epidemią koronawirusa, wzrost popytu na rękawice medyczne powinien przełożyć się na wzrost ich cen na świecie. To z kolei powinno pozytywnie wpłynąć na wyniki grupy Mercator Medical, ale jest jeszcze za wcześnie, aby określić jak mocny on będzie.

Według ostatnich informacji przekazanych przez chińskie służby medyczne, liczba zakażonych koronawirusem w tym kraju wynosi obecnie 9.692. W prowincji Hubei zmarły 204 osoby, a w całych Chinach 212. Chiny twierdzą, że poradzą sobie z wirusem a WHO jest przeciwna ograniczeniom w podróżach i handlu z Chinami. Ocenia się, że na całym świecie, poza Chinami, zakażonych może być ponad 8 tys. osób ale nie zanotowano dotychczas przypadków śmiertelnych.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła w czwartek, że rozprzestrzenianie się koronawirusa stanowi obecnie zagrożenie zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. WHO najbardziej obawie się tego, że wirus może rozprzestrzenić się w krajach ze słabymi systemami opieki zdrowotnej, które są źle przygotowane do radzenia sobie z nim.